Często łapię się na tym, że obserwuje Swojego najmłodszego synka Michałka i za każdym razem zadziwia mnie jak szybko uczy się nowych rzeczy.

Wbrew odgórnym ustaleniom, wyliczeniom położnej, Ewy i Moim postanowił przyjść na świat kilka dni przed planowaną datą – w Piątek 13 – śmiejąc się w twarz wszystkim towarzyszącym  tej dacie przesądom i obawom.

Jak już odespał zmęczenie i stres związany z porodem, dając tym samym odpocząć nowo poznanej Mamusi, zabrał się do poznawania świata.

Mając zaledwie kilka tygodni nie mógł wykonywać zbyt skomplikowanych ruchów – szczytowymi osiągnięciem były niekontrolowane odruchy nóżek i rączek, które najczęściej kończyły się malutkimi zadrapaniami na czole czy policzku. Ot taki bezbronny bąbel 🙂

   

Jednak po kilku miesiącach nabierania masy ciała i poprawiania koordynacji ruchowej, zaczął się obracać na brzuszek i podnosić swoje pulchne ciałko na niewyćwiczonych jeszcze rączkach.

Dzisiaj Michał ma zaledwie kilkanaście miesięcy i poza tym, że biega z prędkością błyskawicy, podskakuje lepiej niż piłka do koszykówki, sam potrafi wspiąć się na bardzo strome schody to nie przestaje próbować i uczyć się nowych rzeczy.

Kilka miesięcy nieustannych ’ćwiczeń’ sprawiły, że malutkie rączki, którymi jeszcze nie dawno nie był w stanie dobrze złapać mojego małego palca, dzisiaj są w stanie utrzymać go całego choćby przy próbach wspinania się na stół.

Determinacji z jaką niemowlęta próbują się przemieścić by zobaczyć nowy kawałek pokoju czy choćby ułożyć się w kierunku, z którego dobiega głos mamy – starczyłoby dla kilku dorosłych mężczyzn by ruszyć dupę sprzed przysłowiowego telewizora i zrobić coś dla ciała i ducha.

Kiedy ostatnio zadbałeś o lepsze samopoczucie wychodząc pobiegać czy choćby robiąc kilka nieskomplikowanych ćwiczeń?

Kiedy ostatnio byłeś zmęczony, pozytywnie zmęczony, po ciężkim wysiłku fizycznym?

Kiedy ostatnio miałeś zakwasy, które jeśli nie jesteś regularnym gościem siłowni, winny się pojawić po rzetelnym treningu bez kompromisów i udawania.

Nie odpowiem za Ciebie na te pytania, ale mam nadzieję, że uda mi się przekonać Was do regularnego wysiłku fizycznego jak za dawnym lat na podwórku z chłopakami czy choćby w szkole na tak zwanym Wu Łefie.

Teraz, gdy jesteś już dorosłym mężczyzną, prawdopodobnie nie myślisz już tak często o różnych sposobach poruszania swoim ciałem w taki czy inny sposób. Poza oczywiście stęknięciami w momentach słabości gdy zauważasz o ile bardziej bolesne i trudne są niektóre z nich po tych kilku czy kilkunastu latach.

W końcu takie proste rzeczy, jak bieganie czy skakanie przychodzą nam całkowicie instynktownie. Nie musisz już więcej myśleć o podstawowych ruchach fizycznych, które znasz i robiłeś już tyle razy.

Taka właśnie jest najpopularniejsza linia myślenia. Ale jest to błędna i bardzo szkodliwa dla nas samych perspektywa.

To, co uważamy za „podstawowe”, okazuje się w rzeczywistości o wiele bardziej skomplikowane. I chociaż zazwyczaj nie myślimy o nich jako takich, ruchy fizyczne są umiejętnościami, i podobnie jak wszystkie inne, które nabywamy w życiu muszą być regularnie i nieustannie praktykowane i poddawane w wątpliwość,

To jedyny sposób na zachowanie zdrowego i co ważne sprawnego ciała – a wtedy i umysł pozostaje bardziej bystry.

Tak więc, dzisiaj proponuję Wam taki mały test.

Oczywiście nie musicie robić tego na najbliższym zjeździe rodzinnym przy całej rodzinie. Na początek proponuję na osobności by przekonać się czy podołamy kilku najprostszym zadaniom.

Nie wiem jak Wy, ale ja w młodości nigdy nie chodziłem na około i nie szukałem bramki. Jeśli potrzebowałem znaleźć się po drugiej stronie płotu to zwyczajnie go przeskakiwałem.

Pomimo jednego małego incydentu, gdy pod moim ciężarem złamała się jedna ze sztachet w płocie – rozdarłem spodenki i trochę się poobijałem w okolicach żeber. 

Obecnie nie mam tego problemu bo zwyczajnie nie mam ogrodzenia, jednak przekonałem się wielokrotnie w ostatnie wakacje, że skakanie przez płoty pomimo iż nie przychodzi równie łatwo jak kilkanaście lat temu, jak by to powiedziec chyba mi kości troszkę zgrubły, to nadal jestem skoczny – może nie tak bardzo jak kozica górska ale jak zwykła domowa koza napewno.

Kolejnym testem niech będzie podciąganie się na drążku.

10-15 pełnych podciągnięć od wyprostowanych rąk aż do momentu gdy broda dotknie drążka. Jeśli dałeś radę to wcale nie jest z tobą tak źle.

Przejdźmy dalej – BIEGANIE